Tak, to były moje pierwsze myśli. Co ja w ogóle będę jadła? Czy nie umrę z głodu? Dowiedziałam się, że nie mogę jeść:
- mąki pszennej –
czyli białego pieczywa mi nie wolno (w zasadzie zdecydowanej większości
pieczywa, ponieważ okazuje się, że prawie wszędzie jest ona dodawana), makaronów
też nie, podobnie z pizzą
- mleka i
produktów mlecznych (odpada ser biały, twarożki, śmietana, ser żółty, ser mozarella..ba!
mleko w proszku także absolutnie odpada, to ekspresowy twórca wszelakich „grzybozbiorów”;
a co się okazuje, jest w bardzo wielu produktach, od chipsów fromage, przez ciastka,
aż po czekoladę)
- oraz cukru!
Czy w ogóle poza
powyższym istnieje cokolwiek innego do jedzenia? Od dziecka byłam wybiórcza jeśli
chodzi o jedzenie, to był cały mój świat! OMG!
Ale co się
okazało? Jest mnóstwo jedzenia, którego dotychczas nie znałam. Z upływem czasu
moje horyzonty się poszerzają, a preferencje smakowe się zmieniają. Jest więcej
sklepów z ekologiczną żywnością, a co najważniejsze, tam też można znaleźć już
smaczne jedzenie.
Najważniejsze
zasady, których przy diecie należy przestrzegać to:
v
wyłączyć
absolutnie z diety cukier, mąkę pszenną oraz mleko
v
nie jeść dużo owoców,
ograniczyć się najlepiej do jednego owocu sezonowego na dzień. Owoce zawierają
cukier, od samego początku naszych czasów, człowiek nie zjadał tyle cukru, co
współcześnie, stąd myślę też wzięło się tyle chorób, problemów. Dzięki
globalizacji mamy dostęp do owoców, do których w innej sytuacji dostępu byśmy nie
mieli, np. pomarańczy w styczniu (które zresztą pięknie pachną i smakują!).
v
Ni e powinniśmy
jeść minimum na 2h przed spaniem. Nie,
nie chodzi o magazynowany tłuszczyk. Jedzenie nie zdąży być strawione, jelita
idą spać razem z nami. Jedzonko sobie leży i spoczywa, przy okazji gnijąc i
karmiąc grzybki.
v
Mięsa nie powinniśmy jeść częściej, niż dwa razy w tygodniu. Jak to? Mięsko,
samo źródło witamin.. no może dobrych naście lat temu, kiedy to hasało wesoło
po łące, skubało trawkę, smakowało życia. Dziś to przemysł, okrutny i
bezwzględny, zwierzęta spędzają życie w zamknięciu, zniewoleniu, karmione są
tanią i słabą paszą, czy nawet antybiotykami.
v
Przy
stosowaniu diety warto jest dużo pić. Wiadomo,
woda zdrowia doda, ale dodatkowo pomoże także oczyścić organizm, czyszcząc
jelita z pałętających tam się grzybków, zachęcając je do opuszczenia naszych
włości.
v
Chemia
także powinna być ograniczona do minimum. Świat dziś tak wygląda, że wdychamy
smog, wcieramy w siebie chemiczne kremy, malujemy się na twarzy chemikaliami,
psikamy się chemikaliami, pierzemy w chemikaliach, aaaa…. Warto z tego
zrezygnować, no dobrze …ograniczyć do minimum?
No i co? To
koniec? Tylko tyle? Haha, spróbujcie w tym wytrwać..banalnych parę punkcików.
Iść do restauracji i oprzeć się zapachowi pizzy, nie zjeść oglądanego w
witrynie cukierni ciasta…
Na pocieszenie
powiem tak – kiedy już przetrwamy tych parę miesięcy (w moim przypadku były to
maksymalnie dwa miesiące), możemy spróbować stosować się do zasady 80/20.
Chodzi o to, że 80% diety powinno być zdrowe, to wtedy czasem można będzie
sobie pozwolić na mały grzeszek. Ale moim zdaniem jest tu pewna pułapka – mi na
przykład jest o wiele trudniej wytrzymać bez cukru do końca dnia, jeśli zjem choćby
jedną kostkę, niż jakbym jej w ogóle nie tknęła. Oczywiście wiadomo także, że jeśli
już doznajecie skrętu (oj, znam to znam…), zawsze lepiej już zjeść owocka, niż
snickersa!
Good
luck!
Ni komentarjev:
Objavite komentar