Preišči ta spletni dnevnik

petek, 8. januar 2016

Czy grozi mi śmierć głodowa? Parę słów o diecie


Tak, to były moje pierwsze myśli. Co ja w ogóle będę jadła? Czy nie umrę z głodu? Dowiedziałam się, że nie mogę jeść:
- mąki pszennej – czyli białego pieczywa mi nie wolno (w zasadzie zdecydowanej większości pieczywa, ponieważ okazuje się, że prawie wszędzie jest ona dodawana), makaronów też nie, podobnie z pizzą
- mleka i produktów mlecznych (odpada ser biały, twarożki, śmietana, ser żółty, ser mozarella..ba! mleko w proszku także absolutnie odpada, to ekspresowy twórca wszelakich „grzybozbiorów”; a co się okazuje, jest w bardzo wielu produktach, od chipsów fromage, przez ciastka, aż po czekoladę)
- oraz cukru!
Czy w ogóle poza powyższym istnieje cokolwiek innego do jedzenia? Od dziecka byłam wybiórcza jeśli chodzi o jedzenie, to był cały mój świat! OMG!
Ale co się okazało? Jest mnóstwo jedzenia, którego dotychczas nie znałam. Z upływem czasu moje horyzonty się poszerzają, a preferencje smakowe się zmieniają. Jest więcej sklepów z ekologiczną żywnością, a co najważniejsze, tam też można znaleźć już smaczne jedzenie.

Najważniejsze zasady, których przy diecie należy przestrzegać to:
v  wyłączyć absolutnie z diety cukier, mąkę pszenną oraz mleko
v  nie jeść dużo owoców, ograniczyć się najlepiej do jednego owocu sezonowego na dzień. Owoce zawierają cukier, od samego początku naszych czasów, człowiek nie zjadał tyle cukru, co współcześnie, stąd myślę też wzięło się tyle chorób, problemów. Dzięki globalizacji mamy dostęp do owoców, do których w innej sytuacji dostępu byśmy nie mieli, np. pomarańczy w styczniu (które zresztą pięknie pachną i smakują!).
v  Ni e powinniśmy jeść minimum na 2h przed spaniem. Nie, nie chodzi o magazynowany tłuszczyk. Jedzenie nie zdąży być strawione, jelita idą spać razem z nami. Jedzonko sobie leży i spoczywa, przy okazji gnijąc i karmiąc grzybki.
v  Mięsa nie powinniśmy jeść częściej, niż dwa razy w tygodniu. Jak to? Mięsko, samo źródło witamin.. no może dobrych naście lat temu, kiedy to hasało wesoło po łące, skubało trawkę, smakowało życia. Dziś to przemysł, okrutny i bezwzględny, zwierzęta spędzają życie w zamknięciu, zniewoleniu, karmione są tanią i słabą paszą, czy nawet antybiotykami.
v  Przy stosowaniu diety warto jest dużo pić. Wiadomo, woda zdrowia doda, ale dodatkowo pomoże także oczyścić organizm, czyszcząc jelita z pałętających tam się grzybków, zachęcając je do opuszczenia naszych włości.
v  Chemia także powinna być ograniczona do minimum. Świat dziś tak wygląda, że wdychamy smog, wcieramy w siebie chemiczne kremy, malujemy się na twarzy chemikaliami, psikamy się chemikaliami, pierzemy w chemikaliach, aaaa…. Warto z tego zrezygnować, no dobrze …ograniczyć do minimum?


No i co? To koniec? Tylko tyle? Haha, spróbujcie w tym wytrwać..banalnych parę punkcików. Iść do restauracji i oprzeć się zapachowi pizzy, nie zjeść oglądanego w witrynie cukierni ciasta…
Na pocieszenie powiem tak – kiedy już przetrwamy tych parę miesięcy (w moim przypadku były to maksymalnie dwa miesiące), możemy spróbować stosować się do zasady 80/20. Chodzi o to, że 80% diety powinno być zdrowe, to wtedy czasem można będzie sobie pozwolić na mały grzeszek. Ale moim zdaniem jest tu pewna pułapka – mi na przykład jest o wiele trudniej wytrzymać bez cukru do końca dnia, jeśli zjem choćby jedną kostkę, niż jakbym jej w ogóle nie tknęła. Oczywiście wiadomo także, że jeśli już doznajecie skrętu (oj, znam to znam…), zawsze lepiej już zjeść owocka, niż snickersa!

                          Good luck!

Ni komentarjev:

Objavite komentar