Preišči ta spletni dnevnik

sreda, 6. januar 2016

O czym, po co i dlaczego właśnie teraz

Tak, nazwa bloga to zawsze frapująca sprawa. Musi być łatwa do zapamiętania, niepowtarzalna, ciekawa, śmieszna, itd., itp., ... no to nie dam sie! Bo damą nie jestem, oj daleko mi do niej...Ale nie o to tutaj chodzi. Ten blog będzie moją walką - spróbuje nie dać się pokonać łakomstwu, które włada moim życiem. I bynajmniej, nie chodzi mi o dietę dla celów estetycznych, tylko, niestety, zdrowotnych. Mniej wiecej dwa lata temu zdiagnozowano u mnie zespół Sjogrena. Nie wiem kiedy dokładnie to się zaczęło, kiedy dolegliwości przeszły w chorobę lub były już objawami choroby...dlatego opiszę po kolei co działo sie z moim ciałem. Oj nie, nie będzie strasznie. Spokojnie. Nie było żadnej tragedii, tylko taki mały kamyczek w bucie – zajady, problemy ze skóra na głowie, spierznięte usta...ale o tym w innym poście. Po prostu drobnostki, których nie należało ignorować, traktować jako odrębne pojedyncze historie, a jako całość i jeden problem. Polecę Wam pare mądrych książek, przepisów, podrzucę linki nt. samej choroby i będę dzielić się ogólnie zdobytą wiedzą.

Nie chciałam pisać bloga, bo robią to już wszyscy. Blog na temat wiązania krawatów, parzenia kawy, mycia zębów, skaładania origami, porannych myśli, złych snów...są ich tysiące, jeśli nie miliony w Polsce. Ale być może jakaś zbłąkana  ‘sjogrenowska dusza’, szukająca pomocy lub kogoś do porozmawiania, ktoś, kto właśnie dostał diagnozę trafi tu i razem będzie nam raźniej. Być może też zainteresowane blogiem będą osoby z ‘naszych kręgów’ chorób autoagresywnych i znajdą tu natchnienie dla siebie. Raczej nie będę starała się dotrzeć do ludzi, którym zdrowie dopisuje. Niestety, nie raz ze względu na swoje podejście do jedzenia byłam przez nich wyśmiewana -nie to, że się tym bardzo przejmuję, ich sprawa, ich ciało i ich życie. Z doświadczenia już wiem, że dopóki wszystko jest w porządku (to oczywiście pojęcie względne, zależy czy nadwaga, zgaga, bóle żołądka i temu podobne można za takie uznać..), to nikogo-przepraszam, zdecydowaną większość, nie interesuje dieta. Sama zresztą na początku swojej drogi, nim nie spróbowałam z despreacji, nie bardzo w to wierzyłam.

I tu znowu powraca nieszczęsny temat łakomstwa;) Dlaczego teraz? Ostatnie pół roku gwizdałam na dietę. Przeprowadziliśmy się z mężem poza miasto. W okolicy robią przeeepyszneee burgery. Jakże łatwo jest wziąc telefon do ręki, zamówić burgera z grilowanym mięskiem i pieczoną lokalnie bułką?! Mmmm...A nie stać przy garach dwie godziny i jeszcze potem zjeść wszystko w 10 minut i godzinę sprzątać. Szkoda życia! Niestety, to nie jest droga dla mnie. Moje ciało znów mówi dość. Nawet nie bardzo moge to kolejny raz zignorować, bo tak mi dopiekło... Dwie doby gorączki 39+,ból głowy, dreszcze takie, że cała skóra boli, ból i ropień w piersi (bo jestem mamą karmiącą – był to także jeden z pretekstów do niestosowania diety.. na pewno muszę to zjeść, bo potrzebuję, ciało woła! i ten ciągły wilczy apetyt..). Po pierwszej dobie do zestawu doszedł bardzo silny ból gardła, być może angina, od drugiej doby włączony antybiotyk  (już wiem z doświadczenia co ten cudowny lek poczyni w moich jelitach..) oraz ból slinianki tak silny, że byłam przekonana o ewentualnym zapaleniu ucha. Kiedy to po dwóch dniach gorączka odpuściła, rano na ustach powitało mnie pięć opryszczek ( !!! rekord świata ??). Pytanie – jak pozostać obojetnym wobec tak zacnego zestawu? Chyba się nie da.. Ja nie potrafię. Choć już wiem jak ciężko będzie się oprzeć pewnym rzeczom jak wyzdrowieje i zdaje sobie sprawę, że będzie to niełatwa i niesprawiedliwa walka !!! Bye bye czekolada, bye bye cukier, bye bye mąka, bye bye mleko i moje ulubione cappuccino...

Ni komentarjev:

Objavite komentar